HONNE [NEW VIBE]


HONNE / mat. prasowe
HONNE zadebiutowali kilka miesięcy temu utworem Warm On A Cold Night, którym wprowadzili swoich pierwszych słuchaczy w delikatny, ciepły klimat. Muzyczne doznania oparły się wówczas na zmysłowym wokalu, syntezatorach podsycającymi instrumenty oraz ukierunkowaniu zespołu w stronę muzyki R&B, czy soulu.

Po niespełna kilku miesiącach duet udostępnił dla nas swoją kolejną produkcję i po przesłuchaniu ich nowego nagrania, cieszę się, że nie zniknął na dłuższą chwilę, jak większość przypadkowo znalezionych przeze mnie debiutantów. Kawałek The Night udowadnia bowiem, że muzycy mają już obrany swój kierunek w muzyce i to będzie moja ulubiona meta, gdzie znajdziemy klimaty ciepłej, poruszającej muzyki, która uspokaja, porusza i nastraja pozytywnie w każdym złym momencie naszego życia.



Zachęcam Was również do odwiedzenia profilu zespołu w platformie SoundCloud, gdzie znajdziecie również ciekawe remiksy ich pierwszego nagrania i nie tylko!

AK

Kate Miller [NEW VIBE]

Kate Miller / mat. prasowe
Kate Miller ma dopiero za sobą wydanie debiutanckiej EP-ki, a już porównywana jest do wspaniałych artystów. Według wielu fanów muzyka artystki ma wiele wspólnego z twórczością CHVRCHES, Lorde oraz Kate Bush. Mnie natomiast muzyka Kate kojarzy się z kobietami, które dosyć skutecznie zawładnęły żeńską odsłoną muzyki współczesnej. Opanowanie, spokój i klasa zaprezentowana w dotychczas udostępnionych nagraniach, przywołuje mi od pierwszego odsłuchu pełną wdzięku Jessie Ware, czy Florence Welch. Słusznie?

Debiutancki materiał Kate Miller pojawił się pod tytułem Neophyte. Na całość materiału składa się pięć utworów utrzymanych na bardzo wysokim poziomie. Ekspresja i dojrzałe wykonanie wszystkich nagrań nawołuje do przesłuchania całego materiału. Natomiast wisienką na torcie w całym dorobku Kate jest jej najnowsze nagranie, które dopiero co wpłynęło do sieci. Koniecznie zapoznajcie się z nagraniem zatytułowanym Feed The Light.




AK

Sonia pisze piosenki [NEW VIBE]

Sonia pisze piosenki / mat. prasowe
Sonia pisze piosenki, to muzyczny projekt Soni Wąsowskiej, która dołączyła niedawno do grona debiutujących polskich artystów. Artystów, których odkrywa się przez zupełny przypadek i którzy wywołują uśmiech na twarzy niejednego słuchacza.

Sonia za sprawą swojej twórczości emanuje niezliczonym dobrem i spokojem. Jej muzyczna kariera rozpoczęła się dosyć niedawno, a już odbiła się dużym echem. Artystka zadebiutowała podczas wieczorków artystycznych w klubie Eufemia, dzięki którym zdobyła zainteresowanie. Kolejnym jej sukcesem była wspólna trasa koncertowa z Lilly Hates Roses, jednak największym przełomem na jej muzycznej drodze stała się premiera jej debiutanckiego materiału, który pojawił się w czerwcu tego roku. Na całość składają się cztery utwory, zaserwowane w postaci mini album zatytułowanego Friends to Lovers.

Materiał prezentuje cztery nagrania traktujące o miłości. Teksty jak i melodia są lekkie i przyjemne w odbiorze. Nie sposób nadziać się w tym materiale na dźwięki trudne do przyswojenia. Sonia częstuje swoich odbiorców niezmiernie przyjaznym nastawieniem, jak i nastraja ich pozytywnie za sprawą radośnie brzmiącej gitary akustycznej, która nadaje całej muzyce polotu i dobrego smaku. Jej zdolności muzyczne, jak i barwa wokalna dodaje do całej słodkiej otoczki impetu, który podkreśla dobrą jakość przyjemnego folku. Takiej muzyki chciałabym słuchać w polskich muzycznych klubach. Zdecydowanie!



Warto wspomnieć, iż artystka obecnie koncertuje ze swoim debiutanckim materiałem, a podczas muzycznych spotkań prezentuje również nowe kompozycje. Sprawdźcie na żywo na najbliższych koncertach:

6.11 || Owoce i Warzywa, Łódź || wraz z Asia i Koty
19.11 || Towarzyska, Warszawa || wraz z Asia i Koty
20.11 || Opole Songwriters Festival, Opole
27.11 || KATO, Katowice

AK

Baru [NEW VIBE]


Baru

Dawno nie przeglądałam muzyki spod znaku indie rock. Dawno też żaden zespół tagujący swoją muzykę takimi etykietami nie przyciągnął szczególnie mojej uwagi - dziś jednak miło się zaskoczyłam.

Baru to czteroosobowy zespół, w którego skład wchodzą: Ferdinand Weigel, Andres Seidel, Ronny Haberer oraz Jacob Feustel. Muzycy pochodzą z Niemiec, a dokładnie z miasta Leipzig. Swoje początki usytuowali w 2012 roku, kiedy postanowili poprzez muzykę przekazywać wartości swojego pochodzenia. 

Ich muzyka to uderzająco lekkie brzmienie, charakteryzujące się typową barwą wokalu dla zaprezentowanego klimatu. Nie jest to ciężki rock, nie jest również cukierkowo. Baru z pewnością przypadną do gustu fanom niekomercyjnej muzyki alternatywnej, do której będą mogli pobujać głową, czy wybrać się na koncert, aby poskakać pod sceną i pośpiewać.

Baru swoje dźwięki pierwszy raz zaprezentowali dzięki ich debiutanckiej EP-ce Take A Look, na której umieścili pięć utworów zapowiadających ich długogrający krążek. Wyczekiwany debiut ukazał się pod koniec 2013 roku. Na krążek Sailors Of The City składa się 11 dopracowanych kompozycji.

Zachęcam Was do zapoznania się z dorobkiem zespołu oraz odwiedzenia ich internetowego sklepu, w którym obecnie trwa wyprzedaż gadżetów, jak i całego materiału.


AK

Jordan Riddle [NEW VIBE]

Jordan Riddle
Jordan Riddle przypomina mi swoimi muzycznymi początkami naszego wspaniałego, polskiego muzyka, jakim jest Fismoll. Artysta dorastał bowiem tak samo jak Arek w otoczeniu muzyki z każdej możliwej strony. Obracał się pośród niej głównie w domu, w którym muzyka nie odstępowała go ani na krok. Jednak to, co łączy najbardziej – moim zdaniem – tych dwóch muzyków to przekazywana w swoich nagraniach ogromna wrażliwość.

Solowa muzyka artysty wzrosła wraz z jego pierwszym utworem California, który został nagrany podczas dwumiesięcznej podróży. Po debiutanckim nagraniu przyszedł czas na dłuższy materiał, na którym znalazło się pięć wspaniałych utworów. Inspiracje do debiutanckiej EP-ki Beyond The Pines Jordan czerpał od takich muzyków jak City and Colour, Matt Corby, oraz Simon and Garfunkel.



Wspomniany materiał uzyskał swój mały sukces, co skłoniło artystę do tworzenia i udostępniania kolejnych swoich dzieł. Kolejnym takim wspaniałym tworem jest najnowsze nagranie Suffocate, do którego powstało kilka dni temu video.

Podsumowując – Jordan Riddle należy do tych artystów, których wizerunek człowieka z brodą kojarzy się z melancholią i wzruszającą muzyką. Ten wizerunek wcale w tym wypadku nie jest mylny. W muzyce tego artysty znajdziecie bowiem smutek, miłość, poruszenie i wszystkie skrajne emocje, towarzyszące każdemu z nas. Rdzeniem wszystkich stworzonych melodii przez Jordana jest dźwięk gitary, natomiast każdą pustkę wypełnia wspaniały wokal muzyka, który porównywany jest w muzycznym kręgu do miodu. Ten artysta w prosty sposób stwarza niesamowitą, wzruszającą atmosferę, której szuka wielu z Was!


AK

Samuel Proffitt [NEW VIBE]

Samuel Proffitt
Autor tekstu, który promuje tego artystę na łamie swojej strony pisze, że jest dumny ze swojego znaleziska. Tłumaczy również swoją dumę, która polega na wyłowieniu tak genialnego talentu w ogromie nagrań, znajdujących się w serwisie SoundCloud. Podkreśla również fakt, że nie zdążyły napisać o nim jeszcze żadne blogi muzyczne, czy serwisy. W sumie się z nim zgadzam – znalazł niesamowitą perłę, ale ja nie mam nic przeciwko temu, że natknęłam się na ten diament nieco później niż on i zaczerpnęłam tych niesamowitych dźwięków dzięki stronie poświęconej muzyce. Mało tego - chętnie roześlę dalej, a tym samym podzielę się tym geniuszem z Wami.

Mowa w tym momencie o zupełnie świeżym projekcie, który skrywa niesamowity talent. Samuel Proffitt narodził się wraz ze świeżo udostępnionym pierwszym kawałkiem zatytułowany Sladky. Nagranie zapowiada jego debiutancką EP-kę Blue Notebook No. 10, której data wydania nie jest jeszcze znana. Ja mam jednak cichą nadzieję i przeczucie, że materiał jest już w pełni gotowy i tylko czeka na odpowiedni moment, aby ukazać się w całości w sieci.

Zanim jednak nadejdzie ta chwila, kiedy będziemy mogli nacieszyć uszy innymi kawałkami – poznajcie pierwsze odkrycie. Sladky to kawałek, któremu – jak sam artysta podpowiada - trzeba poświęcić odrobinę spokoju. Wyłączcie więc umysły na wszystkie myśli, problemy, odprężcie się i dajcie ponieść lekkiej melodii serwowanej przez artystę.

Dla zachęty – Samuel Proffitt porównywany jest do takich gwiazd jak Sam Smith, Disclosure, czy James Blake.



AK

Kanyon [NEW VIBE]

Kanyon
Zawsze jestem zachwycona, gdy moje ulubione, marzycielskie klimaty w muzyce wciąż odkrywają przede mną nowe zakątki wyobraźni i wrażliwości - jednocześnie zachowując uroki spokoju i stonowanego wokalu. Te brzmienia zawsze potrafią mnie uspokoić, ale jak się okazuje również zaskoczyć i spowodować, że chce się znów szukać czegoś nowego.

Dziś zaskakuje mnie 24-letni artysta, nagrywający pod pseudonimem Kanyon. Muzyk pochodzi z Sydney, jest tekściarzem, wokalistą i producentem. Kilka dni temu zadebiutował swoim krótkim materiałem, na który składa się sześć dopracowanych utworów. EP-ka zatytułowana Metromorphosis odkrywa przed słuchaczami dużą dawkę eksperymentu z muzyką elektroniczną. Jest dopracowana w każdym calu. Możemy w niej odnaleźć spokojne brzmienie, jak i dobrze brzmiący bas. Wszystko oscyluje jednak wokół dobrze wplatającego się, delikatnego wokalu, który dodaje uroku całej EP-ce.

Kanyon dzięki swoim pojedynczym utworom oraz debiutowi stał się rozpoznawany jako muzyk serwujący atmosferyczną muzykę. Jego dotychczasowe dokonania porównywane są do genialnego Bonobo. Jeśli więc jesteście głodni tak dobrej muzyki - zachęcam Was do przesłuchania całego materiału Metromorphosis, który dostępny jest w serwisie SoundCloud.


AK

Allman Brown [NEW VIBE]

Allman Brown
W ostatnim czasie Londyn stał się miejscem młodych, utalentowanych i coraz częściej anonimowych artystów. Tak jest i w przypadku naszego nowego, muzycznego odkrycia. Choć Allman Brown odróżnia się od pozostałych tym, że tworzy pod swym prawdziwym nazwiskiem, to cała reszta wciąż pozostaje podszyta tajemnicą.

O tym, że muzyk znalazł swoją receptę na sukces możemy przekonać się, słuchając jego niedawno wydanej debiutanckiej EP-ki. Krążek zawiera 4 kompozycje, w tym dwie nagrane u boku Lowell oraz kompozytorki Sophie Jamieson. Na swoim koncie artysta ma również współpracę z Liz Lawrence, której wynikiem stał się ciepło przyjęty utwór Sons and Daughters.


Allman potrafi skutecznie dostarczyć swoim odbiorcom emocji, łącząc ze sobą elementy wokalne ich ulubionych artystów. W jego głosie możemy odnaleźć nie tylko harmonię, ale i coś kojącego. Choćby wtedy, gdy w utworze Ancient Light śpiewa: "Love is all that’s left to lose", co wydaje się być uniwersalną prawdą, znaną nam z autopsji.

 


PF

JNGL [NEW VIBE]

JNGL
Ostatnio bardzo często spotykamy się z młodymi muzykami, którzy stoją przed swoim przełomem w karierze - wydają debiutanckie materiały, które warto przedstawić większej publiczności. Ostatnio zaprezentowałam Wam materiał spod znaku Huntar, dziś skupimy się jednak na dźwiękach, za które odpowiedzialny jest 22-letni producent z Brisbane.

Mathew Hislop nagrywa pod pseudonimem JNGL i właśnie udostępnił swój najnowszy singiel. Kawałek zatytułowany Requiem jest doskonałym przykładem tego, jak młodzi artyści potrafią obyć się w świecie muzyki i nawiązywać współpracę z innymi ciekawymi postaciami. Najnowsze nagranie JNGL zostało stworzone z wokalnym udziałem artystki Rromarin (De̊ǰa).



Mathew obecnie pracuje nad swoją debiutancką EP-ką, która prawdopodobnie pojawi się już w sierpniu tego roku. Bądźcie czujni, a tymczasem posłuchajcie również wcześniejszego utworu, który pojawił się jakiś czas temu pod nazwą Delusions.


AK

ZIMOWA [NEW VIBE]

zimowa
Aneta Maciaszczyk (wokal) i Michał Mentel (intrumental) tworzą duet, który na Górnym Śląsku, a dokładnie w Wodzisławiu Śląskim, komponuje bardzo spójną, emocjonalną muzykę. Swoje utwory skrywają pod nazwą zimowa, jednak to wcale nie oznacza, że w ich nagraniach nie odnajdziecie poruszających emocji.

Ich muzyka nacechowana jest głównie surowym brzmieniem i mocnymi, ciężkimi dźwiękami gitar. Sami muzycy przyznają, iż swoim zaprezentowanym klimatem chcą nawiązać do brzmienia z przełomu lat 80. i 90. Prócz wspomnianego ciemniejszego oblicza duetu - w muzyce zimowej znajdziemy również spokój i głębokie emocje. Wokalistka Aneta Maciaszczyk, za sprawą swojej intrygującej barwy głosu, częstuje swoich słuchaczy niesamowitym napięciem i odprężeniem zarazem.

Niedawno udostępnione demo zimowej prezentuje skromnie cztery utwory. Jednak te cztery nagrania od pierwszego odsłuchu potrafią dobrze zapaść w naszą pamięć. Ja chciałabym zwrócić szczególną uwagę na kawałek pt. Cover The Fall, który stał się moim numerem jeden i zdecydowanie wyróżnia się spośród wszystkich udostępnionych nagrań. Utwór eksponuje bowiem umiejętności wokalne Anety Maciaszczyk, będące ciekawym zestawieniem z zimnym muzycznym tłem. Pokuszę się nawet o to, aby przywołać swoje skojarzenie, które pojawiło się w mojej głowie podczas słuchania Cover The Fall - to było nieskromne przywołanie głosu
Lou Rhodes.
 
Nowy projekt zimowa z pewnością niebawem obije Wam się o uszy, nawet jeśli nie dotrzecie do niego na łamach naszej strony. Jeśli jednak już tutaj jesteście - przesłuchajcie udostępnionego materiału:




PS. Zimowa kończą pracę nad długogrającą płytą, w związku z tym poszukują wydawcy.

AK

HUNTAR [NEW VIBE]


Na długiej liście ekscytujących, młodych talentów z Londynu swoje miejsce odnajdzie 21-letni artysta, skrywający się pod pseudonimem HUNTAR. O naszym nowym odkryciu nie wiemy praktycznie nic, prócz tego, że muzyk pochodzi z londyńskiej dzielnicy Peckham i niespełna trzy miesiące temu zadebiutował w sieci swoim nastrojowym, elektronicznym kawałkiem, zatytułowanym Expectations, w którym wybrzmiewające w tle wokale robią wrażenie.



Kilka dni temu enigmatyczny artysta poszerzył swój obiecujący dorobek o utwór Naked Noises, którym zaostrzył nasz apetyt na swoją twórczość. To zawsze przyjemnie uczucie, gdy piosenka natychmiast uderzy w odbiorcę. Nasze oczekiwania względem utalentowanego muzyka rosną, wraz z każdym kolejnym kawałkiem, który nam serwuje. Miejcie na niego oko.

PF

Billie Black [NEW VIBE]

 

Billie Black to młoda wokalistka jazzowa i kompozytorka, która aspiruje ogromnymi umiejętnościami. Muzyczne zainteresowania zawdzięcza swojej mamie, która wprowadziła ją w klimaty muzyki reggae, soul oraz disco. Swoje wokalne umiejętności zaczęła ćwiczyć w bardzo młodym wieku, a jako 13-letnia dziewczynka dołączyła do National Youth Jazz Orchestra, gdzie bardziej poznawała muzykę jazzową. Rok później dołączyła do legendarnej Brit School, w której uczyły się taki gwiazdy jak Adele, Katy B, Katie Melua, Katy Nash, czy Leona Lewis. Wówczas muzyczne zainteresowania Billie znacznie się rozwinęły i zaczęła słuchać takich wykonawców jak James Blake, Jessie Ware, Sampha oraz Kwabs.

Cała jej dotychczasowa muzyczna droga, to masa doświadczeń z różnymi gatunkami muzycznymi. Masa inspiracji i zmagań z samą sobą. Obecnie nadszedł jednak przełomowy moment w całym dotychczasowym dążeniu artystki do sukcesów. Billie zaczęła tworzyć własną muzykę, w której przełamuje bariery jazzu i mocnych dźwięków basu. Posłuchajcie jej pierwszego utworu pt. I Waited For You i wyczekujcie obszerniejszego materiału. Debiutancka EP-ka ma się pojawić jeszcze tego lata!



AK

Sophie Jamieson [NEW VIBE]

 

Przeczytałam w sieci, że to czyste podobieństwo do zespołu Daughter, że wokal brzmiący niczym Elena Tonra. Wszystko potraktowałam z przymrużeniem oka, gdyż wspomniany głos stał się dla mnie niepowtarzalnym wyrazem subtelności i spokoju. Przesłuchałam jednak Sophie Jamieson z ciekawości i zostałam powalona na kolana. Ta dziewczyna naprawdę potrafi wywołać we mnie te wszystkie emocje, które wywołała Elena śpiewając swój sztandarowy kawałek Youth.

Sophie jest niezwykle utalentowaną wokalistką z Londynu. Swoją karierę rozpoczęła za sprawą debiutanckiej EP-ki Where, którą wydała w czerwcu zeszłego roku dzięki wytwórni Folkroom. Materiał wywołał w muzycznej branży spory szum. O Sophie pisało się wówczas dużo. Blogerzy i muzyczne serwisy ciągle wspominały o jej niebywałym talencie, a jej sylwetka została nominowana w długiej liście The Blog Sound of 2014.

Wobec takiego talentu nie sposób przejść obojętnie pomimo sentymentów do innych artystów, które czasem skrywamy głęboko w swoich sercach. W takich sytuacjach trzeba porzucić wszystkie przywiązania i poszerzyć swoje muzyczne przyzwyczajenia. Warto poświęcić chwilę i zatrzymać się przy tej sylwetce, która z pewnością przypisze sobie jeszcze wiele sukcesów na swojej muzycznej drodze... np. dzisiejszy dzień, na który została zaplanowana premiera podwójnego singla Sophie. Stain/Other pojawił się dzięki wytwórni Luv Luv Luv i został również udostępniony do przesłuchania za pośrednictwem serwisu SoundCloud. Smacznego!



 
AK

Oxford Drama [NEW VIBE]


Ostatnio przy okazji publikowania streamu debiutanckiego krążka duetu The Dumplings wspominałam Wam o sukcesach w polskiej muzyce. Dziś mam dla Was kolejny taki przykład, którym jest projekt Oxford Drama.

Duet tworzy Małgorzata Dryjańska i Marcin Mrówka, którzy zaczęli muzyczną przygodę na początku roku, a już teraz mogą pochwalić się słuchaczom swoim debiutanckim d o b r y m materiałem. Mogą pochwalić się czterema utworami, które oscylują w gatunkach trip-hopu. Pomimo tego, iż zespół określa swoje nagrania jako elektroniczny pop, ja zbliżyłabym ich porównaniem bardziej do klimatów genialnego zespołu Halou. Do tych Halou, którzy nagrali rewelacyjny album Wholeness & Separation w 2006 roku.

Te wszystkie dobre skojarzenia z m.in. ikonami gatunków to przede wszystkim zasługa wokalu Małgorzaty Dryjańskiej, która swoją barwą głosu nadaje charakteru prezentowanej muzyce. Dzięki tym właśnie dźwiękom możemy zderzyć się z relaksującą, spokojną muzyką. Cała EP-ka składa się bowiem z kojących nagrań, począwszy od Asleep/Awake, a na Oxford Drama kończąc. Pomimo tego, iż te dwa wspomniane utwory różnią się oprawą muzyczną - klimat pozostaje niezmienny. Ten materiał to z pewnością perły dla wielu miłośników spokojnych tonów.

Oxford Drama prócz swojego sukcesu nagraniowego są obecnie w trakcie oswaja się ze sceną muzyczną. Niedawno - 25 kwietnia - odbył się ich pierwszy występ na scenie podczas AlterFestu. Jednak jeśli mielibyście ochotę zobaczyć duet na żywo - nic straconego. Muzycy już niebawem pojawią się ponownie na swoich koncertach. 17 maja wystąpią w Poznaniu wraz z młodym duetem The Dumplings, natomiast 22 maja zagrają we Wrocławiu u boku genialnego Atlas Like. Polecamy!


AK

Anatomy [NEW VIBE]


Pewnie wiele razy zastanawialiście się, co tak naprawdę sprawia, że zakochujecie się w pewnych utworach od pierwszego odsłuchu. Jaki ten utwór musi być, jaki klimat reprezentować, czy też jaki wokalista, solista, zespół musi go wykonywać. Dziś kolejny raz przekonałam się o tym, że na to tak naprawdę nie ma receptury, bo to tak, jak z miłością od pierwszego wejrzenia - przychodzi nagle i niepodziewanie. To po prostu miłość do muzyki, nieprawdaż?

Moimi faworytami w muzycznym świecie zawsze były utwory, w których można było usłyszeć spokojne sample, marzycielskie wokale i zwykle ta muzyka pochodziła z Islandii, Szwecji czy Danii. Dziś zakochałam się jednak we Francji. W paryżaninie, który urzekł mnie swoją wrażliwością, różnorodnością i talentem, po prostu. Niech będzie. Znów zakochałam się w marzeniach, wokalnych emocjach. Znów zakochałam się w muzyce.

Anatomy to - jak już wiecie - grupa ze Francji. W skład zespołu wchodzi pięciu członków, na którego czele stoi Lucas Mokrani. Panowie serwują swoim słuchaczom totalny miks wszystkich swoich inspiracji, w których głównie wymieniają takie gwiazdy jak Apparat czy Metronomy. Natomiast ich największą muzą, jak sami twierdzą, jest po prostu szeroko pojęta m u z y k a!

W ich dotychczasowym dorobku słuchacze znajdą m.in. melancholię, wzruszający wokal, ale jeśli skusicie się na przesłuchanie wszystkich utworów nie będziecie w stanie szybko się znudzić. Podczas wdrażania się w dorobek Anatomy dość szybko zauważycie, iż wśród tych wszystkich poruszających emocji znajdziemy również chwytliwe i taneczne kawałki. Zespół nie bez powodu określa swoją muzykę chilloutem, jak i electro-popem. Ten zespół jest tak zróżnicowany, że każdy słuchacz znajdzie coś dla siebie. Zwróćcie uwagę na ciekawe remiksy takich zespołów jak Two Door Cinema Club czy Nouvelle Vague.

Ostatnią nowością jak i perłą grupy jest singiel pt. Snow Wolf, dzięki któremu poznałam tak ciekawy zakątek muzyki, jakim jest Anatomy! We wspomnianym nagraniu zaczerpnięto szczyptę klimatu Bena Howarda. Podpowiem, że podczas słuchania z pewnością zagra Wam w uszach utwór The Wolves. Tymczasem życzę Wam przyjemnych chwil z tymi perłami. Łapcie link do profilu w SoundCloud!



AK

Kan Wakan [NEW VIBE]



Kan Wakan to projekt, za którym stoją trzy osoby: Gueorgui I. Linev, Kristianne Bautista oraz Peter Potyondy. Zespół swoje początki zawdzięcza kompozytorowi i producentowi - Gueorgui I. Linev - który w 2012 roku postanowił stworzyć muzykę inspirowaną swoją pasją do klasycznego minimalizmu. To założenie jednak szybko zaczęło mijać się z celem, kiedy duże zaangażowanie Kristianne i Petera sprowadziło zespół na zupełnie inne tory. Doprowadziło to do konieczności, jakim było wdrożenie wokalisty.

Pomimo zróżnicowania, jakie wystąpiło pomiędzy artystami, udało im się w końcu odnaleźć wspólną inspirację przejawiającą się w ich debiutanckim kawałku Forever Found, który przyniósł im zasłużoną uwagę. W 2013 roku zespół większość swojego czasu spędził na nagrywaniu w Los Angeles, co zaowocowało wypracowaną w pocie czoła EP-ką pt. Forever Found. Materiał otworzył przed Kan Wakan drogę do debiutanckiego albumu Moving On, którego premiera zaplanowana jest na 3 czerwca.

Zespół do tej pory stara się utrzymać tą samą taktykę, która przyniosła im sukces. Sami mówią o swoim procesie tworzenia, jak o czymś, co jest "bardzo intuicyjne" i podkreślają, że brak w tym jakiegokolwiek planowania. Zwiastunem nadchodzącej płyty jest utwór Like I Need You, który pojawił się ostatnio w materiale promującym stację HBO.



PF

Douglas Dare [NEW VIBE]


Douglas Dare
to zdolny muzyk pochodzący z Londynu, artysta z zawodem w umyśle i duszy. Douglas, to totalna odskocznia od rzeczywistości. To spokój, emocje i piękno w każdej postaci. Z ręką na sercu przyznać się mogę, że od dłuższego czasu nikt nie był w stanie poruszyć mnie dosłownie każdym swoim utworem tak, jak zrobił to Douglas, który w muzycznym świecie zaistniał w drugiej połowie zeszłego roku EP-ką pod tytułem Seven Hours.

Dokładnie 10 września światło dzienne ujrzał pierwszy materiał artysty za pośrednictwem wytwórni Erased Tapes. Skromne wydawnictwo okazało się strzałem we wrażliwego odbiorcę. EP-ka wywołała spory szum w odpowiednim środowisku muzycznym, za sprawą którego Douglas wspiął się o kilka szczebli wyżej. Ze swoim debiutanckim materiałem wyruszył w trasę koncertową po Europie wraz z kolegą z wytwórni. Ku jego boku stanął na scenie sam Ólafur Arnalds!

Muzyka Douglasa serwuje niesamowite emocje budowane na surowym fundamencie wokalu, który z wysublimowanymi dźwiękami fortepianu zapierają dech w piersiach.
Dodatkowym atutem jego dorobku jest strona liryczna zaprezentowanych nagrań, które głównie opierają się na wierszu. Opowiadane historie są intrygujące, pełne metafor ale zarazem bardzo zrozumiałe. Wyśpiewane zdania są zwięzłe, składające się z prostych zdań i słów. Pomimo tego, że Douglas prezentuje w swoich utworach poezję, która nie dla każdego jest ulubioną formą przekazu, artysta pozostawia słuchaczom dużą przestrzeń do interpretacji.

Po wspomnianych sukcesach przyszedł czas na kolejne kroki. Fani Douglasa mogą od jakiegoś czasu
zacierać ręce na nowe wydawnictwo. Żadną tajemnicą bowiem jest już to, iż artysta wyda swój debiutancki krążek. Materiał zatytułowany Whelm ukaże się już 12 maja. Do tej pory udostępniono nam dwa utwory z nadchodzącego krążka, które udowadniają, iż zbliżające się dzieło będzie na bardzo wysokim poziomie. Zachęcam Was do zapoznania się z utworami Nile oraz - najnowszym - Swim.



AK

HUIAS [NEW VIBE]



Sen kusi moje zmęczone powieki, jednak uszy nie poddają się pokusie snu i domagają się nowych muzycznych doznań - nie wiem jak Wam, jednak mi nowe rzeczy najlepiej smakują nocą, pomimo tego, iż legenda głosi zupełnie coś innego. Podobno po nocach nie powinno się konsumować... ?

Jeśli jednak Wasze zmęczone organizmy również nie uległy zegarowej presji... zanurzcie się ze mną w moim najnowszym odkryciu, którym jest hiszpański duet HUIAS. Zdradzę na początek, że Maria Lastra i Alejandro Santana prezentują naprawdę kaloryczne kąski.

Na pierwszy ogień poszedł kawałek Dealer, który otworzył moje uszy na muzykę spod znaku HUIAS. Nagranie urzekło mnie wokalem Marii, który w tym kawałku brzmi tak uwodzicielsko, że nie sposób było się oprzeć pokusie sprawdzenia kolejnych kawałków prezentujące podobne tajemnicze klimaty.

Ich muzykę zdecydowanie można zaliczyć do nastrojowych uzależniających utworów. Większość kawałków cechujących się spokojem i zarówno napięciem można odebrać w bardzo indywidualny sposób, jednak zastosowane przeciwieństwa zdecydowanie wpływają na pozytywny odbiór zaprezentowanych dźwięków. Sporadyczne połączenie elementów muzyki ludowej z muzyką elektroniczną w żaden sposób nie wylewa ku wierzchowi negatywnych odczuć.

Osobiście w pierwszej myśli przyszło mi do głowy porównanie wokalu Marii do niezwykłej barwy, jaką prezentuje Lykke Li. Jednak po przesłuchaniu wszystkich kawałków udostępnionych na platformie SoundCloud pokusiłabym się o całkowite przyznanie racji słowom, które możemy odczytać na stronie zespołu. Zaprezentowany materiał zdecydowanie można przypisać do odludnych miejsc, zdecydowanie do wyalienowania niż do konkretnych artystów. Stąd ta tajemnica, napięcie wraz ze spokojem i naturalnością. Muzyka HUIAS po dłuższym przesłuchaniu pozwala na totalny reset myśli. HUIAS prezentują bowiem milczenie z odległych wysp, dźwięki, które wypełniały starożytne lasy.



AK

Iaw Gom [NEW VIBE]



Gdy przebywasz w domu i otaczają Cię zwykle puste ściany - dobrze jest się otulić czymś przyjemnym. W zależności od przypadku i gustu mogą to być pluszowe misie, ciepły koc, uspokajająca cisza, czy też - według mnie najlepszy wariant – dobra muzyka. Jeśli podzielacie moje zdanie, mam dla Was świeżą propozycje, którą z pewnością nie zachłysną się fani marzycielskiej nuty.

Iaw Gom to moje najnowsze odkrycie, którym z pewnością niebawem będziemy się chwalić z racji tego, iż projekt wywodzi się z naszego kraju . Na razie nazwa owiana jest tajemnicą, gdyż w żadnym źródle nie podano jeszcze informacji na temat tego, kto ukrywa się pod wskazanych pseudonimem. Do tej pory pojawiły się tylko ubogie w treści profile na różnych serwisach społecznościowych czy też muzycznych. Miejmy nadzieję, że niebawem będzie o nim/niej/nich głośno!

Ah, zapomniałabym Wam chociaż w kilku słowach opisać, co kryje się pod tym tajemniczym projektem. To akurat żadna tajemnica, że w ostatnich dniach świeży projekt Iaw Gom opublikował swój debiutancki kawałek, który nie grzeszy spokojem, melancholią i tym czymś magicznym, co przyciąga moje serce. Z pewnością nie pożałujecie, jeśli zagłębicie się w te miękkie, poruszające dźwięki, które mnie osobiście przypominają klimaty zespołu Gem Club. Próbujcie i chwalcie się dalej, jak najdalej!


Gem Club [NEW VIBE]



Wciąż za mało mówi się o tak dobrej muzyce, która hipnotyzuje ciało, umysł i przede wszystkim uszy już od pierwszych sekund nagrania. Takich projektów każdy z nas znajdzie dla siebie zapewne kilka, w różnych gatunkach, słuchając ich w różnych nastrojach i w różnych porach dnia. Jedni z Was zapewne wybiorą te kawałki, które mają w sobie moc, drudzy z kolei zasmakują tych spokojnych nagrań. Wszystko bowiem zależy od naszego gustu. Nie neguję, jednak nie uwierzę, że w większości z Was nie drzemie nawet maleńka część miękkiego serca, którą poruszą dźwięki Gem Club. Ich muzyka to właśnie przykład takiego projektu, o którym powinno mówić się zdecydowanie więcej.

Zespół swoje początki usytuował w sypialnianych dźwiękach, przy akompaniamencie fortepianu. Delikatne klawisze, melancholijne brzmienie i pierwsze teksty Christophera Barnesa wybrzmiewały wówczas na lokalnych koncertach, a entuzjastyczne przyjęcie tej muzyki przyniosło pierwszą EP-kę, na której znalazło się sześć wzruszających utworów. Rok później pojawiła się pierwsza długogrająca płyta pt. Breakers, która zamroziła w sobie melancholijny klimat na dobre. Krążek prezentuje się w surowych i minimalistycznych dźwiękach, które okraszone są wokalem, często w postaci cichego szeptu nadającego momenty niepokoju. Ten materiał to zdecydowana perełka na obecną porę roku, gdyż mroźny powiew melodii oddaje klimat nadchodzącej zimy, a delikatne odgłosy klawiszy i piękne brzmienie wiolonczeli rozkruszą każde zmarznięte serce. Jeśli do tej pory nie sprawdziliście jeszcze tego zespołu – to materiał do obowiązkowego nadrobienia.

Na koniec radosna wiadomość dla tych, którzy znają, bądź w ekspresowym tempie pochłonęli dotychczas wydaną płytę. Jeśli wciąż czujecie niedosyt (tak, jak ja), możecie przegonić swoje rozczarowanie – zespół po kilku latach przerwy powraca z nowym materiałem. W sieci pojawił się już pierwszy singiel, który promuje nową płytę. Kawałek Polly (dostępny na platformie SoundCloud) pochodzi z krążka In Roses, który pojawi się 28 stycznia 2014 roku nakładem wytwórni Hardly Art.