Kameralnie i emocjonalnie podczas występów Daughter
07:55
Zmysłowa wokalistka Elena o delikatnym głosie, zdolny perkusista Remi
oraz urokliwy Igor grający na gitarze – to trójka młodych artystów,
którzy stali się idealnym materiałem na wschodzącą gwiazdę. Muzyków aż
się prosi rozesłać na światową trasę koncertową, a jeszcze niedawno o Daughter
słyszało niewielu. Obecnie są jednym z zespołów, których każdy krok na
muzycznej scenie śledzi się uważnie. Fani wyczekują nowych koncertów,
utworów, a w szczególności konkretnych informacji na temat debiutanckiej
płyty, która została już zapowiedziana pierwszym singlem – Smother – jakiś czas temu.
Trio
ma na swoim koncie już sporą ilość koncertów, którymi mogą się
pochwalić głównie na terenie Stanów Zjednoczonych. Natomiast ich
ostatnia wizyta w Berlinie – podczas ważnego wydarzenia muzycznego,
jakim jest Berlin Festival - udowodniła, iż muzycy
zaczęli wyraźnie pojawiać się na dużych eventach. Warto również
wspomnieć o ich nadchodzącym koncercie podczas islandzkiego Iceland Airwaves Music Festival.
W tym momencie nasuwa się pytanie: czy Daughter pasują do festiwalowej otoczki? Czy ich nieśmiała,
urzekająca muzyka dobrze prezentuje się na dużym, otwartym terenie? Na
terenie, gdzie – można by było pomyśleć – wydobywane dźwięki, a przede
wszystkim uwodzicielski głos Eleny gubi się i traci na wrażliwości? Ich
występy podczas letnich, dużych festiwali to na pewno sukces, na który
grupa sobie zasłużyła. To wyraz uznania, ciekawości organizatorów i
słuchaczy. To na pewno droga do sławy, jednak zwróćmy większą uwagę na
ich kameralne występy, które odbyły się głównie w londyńskich
kościołach.
24.02.2011, St. Stephen’s Church, Londyn
Daughter – Run (live)
Daughter – Landfill (live)
Daughter – The Woods (live)
Daughter – Tomorrow (live)
Sceniczny urok tego zespołu to duży atut podczas koncertów, który
zdecydowanie lepiej prezentuje się w kameralnych okolicznościach.
Kościół jest więc w ich wypadku idealnym miejscem dla oddania
wrażliwości oraz emocji, które w kościelnych murach rozprzestrzeniają
się idealnie. Elena, podczas gry na gitarze, prezentuje się uroczo,
niczym mała dziewczynka, której brakuje śmiałości i odwagi. Wyśpiewuje
tajemnicze i dosadne teksty, które wydobywają się z jej ust z ogromną
dawką emocji. Igor z kolei, towarzysząc jej w tym skromnym widowisku,
jest bardziej odważny, wygadany, potrafi zagadać publiczność. Natomiast
Elena po każdej miłej reakcji ze strony publiki – spuszcza głowę i
nieśmiało się uśmiecha.
Te wszystkie gesty mogłyby nasuwać
niejednemu słuchaczowi myśl, iż Daughter to niedojrzały i
nieprzygotowany do wystąpień publicznych zespół, ale… przecież nie
trzeba być chojrakiem na scenie, aby dobrze oddziaływać na ludzi. Cała
ta nieśmiała, wrażliwa otoczka doskonale współgra z graną przez zespół
muzyką. Idealnie trafia do publiczności, gdy słuchacze potrafią
przeżywać muzykę razem z artystami, którzy sami przyznają w jednym z
wywiadów, iż: bardzo podobały im się wszystkie występy, które mieli w
kościołach. Być może to kwestia atmosfery tych miejsc, brzmienia i
rzędów drewnianych ławek. Myślą jednak, że tak naprawdę rzecz w tym, że
publiczność czuje, iż powinna być cicho. To dla grupy świetna sprawa –
czuć, że wszyscy skupiają na nich swoją uwagę. Uwielbiają dobre,
kościelne koncerty.
08.12.2011, St. Giles in the Fields Church, LondynDaughter – Love (live)
Daughter – Youth (live)
Zatem festiwal czy kościół? Czy kameralny występ bardziej uwydatnia i
całkowicie oddaje urok występu tego skromnego, urzekającego zespołu? Czy
nieśmiała Elena odnajduje się w głównym założeniu dużych muzycznych
imprez, jakim jest szalona zabawa? Myślę, że jeśli ktokolwiek z Was
poznał ten zespół w festiwalowych warunkach i nie do końca przekonał się
do ich muzyki – powinien spróbować spotkać się z nią jeszcze raz, np.
podczas występu w kościele właśnie. Taki koncert z pewnością pozwoli
zagłębić się nie tylko w teksty utworów i ich melodie, ale również w
emocje wypływające prosto ze sceny.

0 komentarze