Elsiane - Mechanics of Emotion [RECENZJA]

07:40

Elsiane - Mechanics of Emotion

9/10

Wokalistka, autorka tekstów, multiinstrumentalistka Elsieane Caplette oraz perkusista Stephane Sotto zostali docenieni po swoim debiutanckim krążku Hybrid, który ukazał się w 2007 roku. Duet Elsiane postawił sobie poprzeczkę bardzo wysoko jak na początek. Mieszanka klasycznej nuty, jazzu i elektroniki prezentowała się niczym wisienka na torcie. Downtempowe momenty Hybrid wraz z intrygującym wokalem Elsieane zapisały się głęboko w pamięć niejednego słuchacza. Pierwszy projekt trafił głównie do wymagających odbiorców, którzy cenią sobie niszowe produkcje. Ta płyta do dziś wielu osobom jest nieznana, jak również jest uznawana za unikat.

Po pięciu latach przerwy ukazał się drugi krążek Elsiane, zatytułowany Mechanics of Emotion. Wokal pozostał niezmiennie czarujący, jednak artyści nagrali tym razem projekt, który nosi znamiona plemiennych rytmów oraz peruwiańskiego pochodzenia wokalistki. Ten album to jedenaście dopracowanych utworów, które są podrasowane brzmieniem gitar akustycznych. Elementy elektroniczne stanowią delikatne tło w stosunku do całej reszty. Znaczącą rolę odgrywają dźwięki tworzone właśnie na gitarach oraz na instrumentach dętych drewnianych. Płytę warto przesłuchać bardzo uważnie, gdyż każdy utwór zawiera w sobie coś indywidualnego, co łączy brzmienia kolejnych nagrań w spójną całość. Pomimo tego, jak przyznaje sama artystka, iż teksty przez nią napisane to zwyczajny instynkt – melodyjne utwory dają poczucie przynależności.

Psychodeliczna, mroczna kompozycja Vertigone jest pierwszym z kilku przystanków na płycie. Idealnie wprowadza do kolejnego utworu – Underhelped, który urozmaicono barwnymi wyrażeniami wokalnymi. Nagrania albumu Mechanics of Emotion ułożono schematycznie. Na przemian odsłaniają one ponurą stronę, bez wokalnego udziału Elsieane oraz tę iluministyczną, w akompaniamencie gitar. Wspomniany utwór Underhelped znajduje się w centrum płyty – pomiędzy instrumentalnymi nagraniami – wraz z utworem Acceptance, który prezentuje wyraźny udział Stephane’a i jego perkusji. Są to najbarwniejsze kompozycje na płycie. Natomiast zbliżając się do końca krążka, gdzie usłyszymy kolejno Nobody Knows oraz Time for Us, napotkamy na akcenty wyraźnie przypominające niezwykły nastrój, który był wszechobecny na pierwszym albumie kanadyjskiego duetu.

Elsiane udowadniają drugą produkcją swój rozwój. Urozmaicenie klimatu dodało świeżości, a przy tym nie odebrało magii, która oferuje zupełnie nowy, muzyczny świat. Duet wciąż się wyróżnia – przesiąknięty niszowym wydźwiękiem skłania do tego, aby kolejną płytę nazwać unikatową.
AK

You Might Also Like

0 komentarze