Artur Rojek - Składam się z ciągłych powtórzeń [RECENZJA]
13:34
![]() |
| Artur Rojek - Składam się z ciągłych powtórzeń |
9/10
Dokładnie w miniony piątek nakładem wytwórni Kayax swoją premierę miała
pierwsza, solowa płyta Artura Rojka zatytułowana Składam się z
ciągłych powtórzeń. Fakt, że utwór Beksa na trzy tygodnie znalazł
się na szczycie Listy Przebojów Trójki pozwala myśleć, że fani długo na tą
płytę czekali, co więcej – że jej zapowiedź – jest tym, co chcieli usłyszeć. Mógłbyś
zapamiętać mnie innego – śpiewa, ukazując swoją wrażliwość. Choć sam Rojek
mówi, że jego założeniem było stworzenie czegoś, co będzie inne, niż to z
czym przez ostatnie 20 lat był kojarzony, to na płycie wciąż możemy
odnaleźć melancholię, która go cechuje. Większość tekstów napisana jest w
pierwszej osobie, a całość możemy odczytać, jako jego liryczną autobiografię.
Lato 37, taki tytuł nosi piosenka, od której zaczyna się płyta. Rojek głosem dziecka opowiada historię prawdziwą. Powraca do dzieciństwa, które jest dla niego nieodłącznym elementem jego dzisiejszych lęków. Sięga pamięcią wstecz nie tylko do swoich prywatnych wspomnień ale i do muzycznych dokonań. Warto zwrócić uwagę na to, że na płycie znajduje się również utwór, który fani Artura na pewno pamiętają sprzed lat. Mowa tu oczywiście o kawałku Kot i Pelikan, który na solowej płycie ukazuje się w nowej aranżacji.
Dla niektórych odbiorców płyta może stać się czymś bardzo osobistym. Czymś, z czym będą potrafili się utożsamić. Zapewne każdy ma swój ulubiony kawałek, który słysząc mimochodem w pracy, czy samochodzie mógłby zanucić głośniej. Mnie osobiście już od pierwszych dźwięków oczarowało nagranie pt. Syreny, które zasłyszane w środku tygodnia, w biurze, sprawiło, że coś we mnie zadrżało. Do pozostałych faworytów trafiły takie kawałki jak Krótkie momenty skupienia, czy Lekkość, które sprawiają, że człowiek zatrzymuje się gdzieś na chwilę i wraca myślami do swojego bagażu doświadczeń.
Wszystkich zadowolić się nie da, a tych niezadowolonych oczywiście nie brakuje. Nie warto jednak opierać się na opinii innych, tylko samemu zetknąć się z najnowszymi dźwiękami Rojka.
Pierwszy solowy album Rojka można odsłuchać w całości na platformie WiMP.
Lato 37, taki tytuł nosi piosenka, od której zaczyna się płyta. Rojek głosem dziecka opowiada historię prawdziwą. Powraca do dzieciństwa, które jest dla niego nieodłącznym elementem jego dzisiejszych lęków. Sięga pamięcią wstecz nie tylko do swoich prywatnych wspomnień ale i do muzycznych dokonań. Warto zwrócić uwagę na to, że na płycie znajduje się również utwór, który fani Artura na pewno pamiętają sprzed lat. Mowa tu oczywiście o kawałku Kot i Pelikan, który na solowej płycie ukazuje się w nowej aranżacji.
Dla niektórych odbiorców płyta może stać się czymś bardzo osobistym. Czymś, z czym będą potrafili się utożsamić. Zapewne każdy ma swój ulubiony kawałek, który słysząc mimochodem w pracy, czy samochodzie mógłby zanucić głośniej. Mnie osobiście już od pierwszych dźwięków oczarowało nagranie pt. Syreny, które zasłyszane w środku tygodnia, w biurze, sprawiło, że coś we mnie zadrżało. Do pozostałych faworytów trafiły takie kawałki jak Krótkie momenty skupienia, czy Lekkość, które sprawiają, że człowiek zatrzymuje się gdzieś na chwilę i wraca myślami do swojego bagażu doświadczeń.
Wszystkich zadowolić się nie da, a tych niezadowolonych oczywiście nie brakuje. Nie warto jednak opierać się na opinii innych, tylko samemu zetknąć się z najnowszymi dźwiękami Rojka.
Pierwszy solowy album Rojka można odsłuchać w całości na platformie WiMP.
PF

0 komentarze